Uwielbiam rysować suchymi pastelami. Gdy otwieram pudełko i widzę czyste kolory, ręka sama sięga po pastele aby narysować coś nowego. Miękkie i delikatne pięknie oddają to co mi w duszy gra. Jednak po skończonej pracy, trudno odróżnić jaki kolor ma pastel. Pokryte są jednolitym szaroburym pyłem. Szczególnie szybko brudzą się te miękkie, aksamitne w dotyku.
Co zrobić aby przywrócić im blask?
Mam swój sposób, którym chętnie podzielę się z Tobą:
– w starym młynku do kawy mielę ryż (najtańszy albo jeszcze lepiej przeterminowany, który gdzieś kiedyś zagubił się w kuchennej szafce:),
– potem taki zmielony ryż przesypuję do pudełeczka i wkładam do niego brudne pastele (z umiarem aby w całości były zanurzone w ryżu i miały przestrzeń między sobą),
– zamykam szczelnie pudełeczko i potrząsam nim w rytm mojej ulubionej piosenki,
– po takim shejku energetycznym otwieram pudełko i czystymi palcami wyciągam oczyszczone pastele i układam je do spania w pudełku na pastele.
Czyszczenie pasteli jest dla mnie równie przyjemne jak rysowanie nimi. Czyszczenie wycisza, przywraca porządek i pozwala cieszyć oczy ponownie czystymi kolorami przy kolejnym otwarciu pudełka pasteli.