
Równowaga – kiedyś, dawno, dawno temu narysowałam koło i podzieliłam go na trzy części – praca, rodzina i czas dla siebie. To nie były trzy równe części. Dominowała praca, gdzieś w kącie była rodzina, a miejsca dla mnie w ogóle nie było na tym kole. Ten rysunek, z pozoru błahy nie dawał mi spokoju. W końcu postanowiłam zmienić układ z koła i przywrócić równowagę pomiędzy elementami koła. Zaczęłam rysować. Wydawałoby się, że rysowanie nie ma nic wspólnego z życiem, a jednak okazało się coś innego. Uczyłam się kompozycji i rozmieszczania elementów na obrazie, ich wzajemnej relacji i stopniowo odkrywałam, że powstająca na obrazie równowaga zaczyna być widoczna także w moim życiu. Biel kartki i czerń umieszczonych na niej elementów – razem całość , jak Yin i Yang, energia żeńska i męska, dawanie i branie, kontrola i odpuszczanie, ziemia i niebo. Uwielbiam rysunek za jego prostotę i jasny przekaz, każdy ślad postawiony ołówkiem, każda linia, jej załamanie – to stan właśnie tej chwili, jedynej w swoim rodzaju, niepowtarzalny, godny uwagi i mojej akceptacji.